Dzień po biegu Wyganiamy Raka w Przemyślu – w niedzielę 8 października – wybieramy się grupą do Krakowa, aby zamknąć Królewską Triadę Biegową. Dla mnie jest to równocześnie kolejny bieg sprawdzający pod Kaliską Setkę, która zbliża się nieubłaganie.


Na start w półmaraton wybrałem się ja, Aśka, oraz znajomi biegacze z Przemyśla: Basia i Grzesiek. Do tego nasza Ania startowała w biegu towarzyszącym na pięć kilometrów.
Pobierz ślad GPX
Trasa biegu w związku z remontami została lekko zmodyfikowana, co robiło ją troszkę bardziej atrakcyjną, ale tradycyjnie już start znajdował się przy Tauron Arenie a finisz na jej płycie.



Najbardziej z tego biegu zapadł mi w pamięci odcinek w okolicach ogrodu botanicznego UJ – a to głównie dlatego, że rzadko odwiedzałem te ulice (nawet jak mieszkałem w Krakowie) i była to dla mnie swoista nowość. Do tego na trasie spotkałem kilku starych znajomych co także było bardzo miłym doświadczeniem.



Mój plan na te zawody: przetestować tempo startowe na setkę i dobrze się bawić. Bieg był na wielkim luzie, gdzie po drodze spokojnie przesuwałem się do przodu ze stabilnym tempem z bardzo niewielkim negativ splittem. Był to bieg dużo poniżej moich możliwości na 20km, więc zapas energii używałem na pogaduszki z mijanymi biegaczami.


Na ostatnich kilkuset metrach pozwoliłem sobie na mocne przyspieszenie. Na metę wpadam po dwu godzinach i siedmiu minutach. Plan zrealizowany w 100%. A przy okazji zaliczony ostatni bieg triady. Nic dodać nic ująć.

