Począwszy od roku 2018, gdy pierwszy raz pojawiliśmy się w lipcu miejscowości Dwernik w Bieszczadach na III edycji tego biegu charytatywnego jesteśmy tu co roku. Nie zawsze, aby się ścigać ale zawsze aby pomagać. Nie inaczej było też i tym razem gdy pojawiliśmy się na VII odsłonie Dwernik Kamień Trail, która odbyła się 16 lipca br.
Pobierz ślad GPX
Powoli kończyłem krótkie roztrenowanie po mocnej pierwszej połowie roku i już powoli myślałem nad powrotem na wyższe obroty. Jednak było pewne, że nie zamierzam się na tym biegu eksploatować. Mimo wszystko i tak zdecydowałem się na dłuższy dystans: prawie 24 kilometry i 1400 metrów w pionie.

Aśka z Anią pobiegły natomiast krótszą: 10 kilometrową trasą.


W tym roku bieg jednak był zupełnie inny w ubiegłych latach: mokre, błotniste szlaki i pochmurna deszczowa pogoda – nie tym razem! Sucho i pełne słońce na zupełnie bezchmurnym niebie – pogoda była bezlitosna dla biegaczy, za to dla podziwiających widoki letnich Bieszczadów wprost wymarzona.


Temperatura nawet nie zbliżała się do tej jaką mieliśmy we Włoszech natomiast dużo większa wilgotność powietrza sprawiała, że oddychało się jak w saunie. Pilnowałem się tylko, aby biec równo na granicy 2 i 3 strefy tętna, dużo poniżej możliwości i starałem się cieszyć trasą i otaczającą nas przyrodą.

A na mecie jak zwykle czekała na zawodników istna uczta przygotowana z lokalnych przysmaków i schłodzenie w strumieniu o takiej samej nazwie jak wioska i szczyt w jej pobliżu, czyli Dwernik (dla ścisłości pełna nazwa szczytu to Dwernik-Kamień).
Na zakończenie muszę dodać, że atmosfera tego biegu jest nie do powtórzenia nigdzie indziej – tu po prostu trzeba przyjechać a potem już tylko wracać! Polecam z całego serca!

